Dobra inicjatywa OPZZ – apel o zjednoczenie polskiej lewicy - zakończyła się niepowodzeniem

Zawsze optowałam za zjednoczeniem lewicy.

Swą lewicowość postrzegam jako zestaw wartości u podstaw której najważniejsze są: równość w całej ludzkiej różnorodności, sprawiedliwość społeczna, szacunek dla praw człowieka i zrównoważony rozwój z szacunkiem dla człowieka i przyrody. Jestem świadoma, jak ważne jest dla osiągania tych wartości realizowanie polityki zrównoważonego rozwoju i tworzenie prospołecznej alternatywy dla neoliberalnej formy globalizacji oraz umocnienie demokracji i rozdziału kościoła od państwa.
Jestem również świadoma, jakim zagrożeniem dla tych wartości i dla Polaków może okazać się dominacja konserwatywnej prawicy na polskiej scenie politycznej. Dostrzegam ryzyko, że środowiska te uzyskają wynik wyborczy, który umożliwi zmianę Konstytucji. To może mieć nieobliczane konsekwencje dla przyszłości Polski. Jedność lewicy mogłaby postawić temu tamę.



Jednak trzeba twardo spojrzeć faktom w oczy: Polska lewica nie zjednoczyła się! Na polskiej scenie politycznej w jesiennych wyborach do parlamentu wystąpi kilka formacji - list wyborczych, które będą konkurować o elektorat lewicowy.

W intencji jednoczenia lewicy, zgłosiłam się na zjednoczeniowy apel OPZZ. Podobnie uczyniła Partia Zieloni oraz wiele innych postępowych środowisk i organizacji społecznych. Miałam nadzieję, że efektem tego procesu będzie stworzenie ugrupowania szeroko reprezentującego różne nurty polskiej lewicy. Miałam nadzieję na udział w tej inicjatywie wielu nowych twarzy, także osób spoza profesjonalnej polityki - osób darzonych autorytetem wśród różnych grup lewicowych wyborców. Miałam nadzieję na powstanie ugrupowania, które zdolne będzie wypełnić treścią katalog lewicowych wartości, a jednocześnie skutecznie przeciwstawić się konserwatywno-prawicowemu naporowi. Jednak w ostatnich dniach stało się dla mnie jasne, że dobra inicjatywa OPZZ – apel o zjednoczenie polskiej lewicy - zakończyła się niepowodzeniem.

Koalicja, jaka ostatecznie powstała (czy też ma powstać) to de facto jedynie koalicja Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Twojego Ruchu. Nawet Partię Zielonych i Unię Pracy oraz związki zawodowe „koalicjanci” potraktowali niestety jak listek figowy, oferując im tylko symboliczną obecność w koalicji. Dlatego nie zdecydowałam się przyjąć propozycji obecności na eksponowanym miejscu na krakowskiej liście koalicji SLD/TR.

Nigdy nie ukrywałam swojej sympatii dla programu Partii Zieloni, Partii Razem, Ruchu Sprawiedliwości Społecznej, Partii Kobiet, PPS. Niestety nie ma także wspólnej listy tych partii. Prawdopodobnie Partia Razem zdoła zarejestrować swoje listy i wystąpić w wyborach parlamentarnych. Bez wątpienia, w jesiennych wyborach, lewicowi wyborcy będą mieli do wyboru kilka list różnych ugrupowań, które będą walczyły o ich głosy, choć dziś nie ma pewności jakie to będą ugrupowania. Jaki będzie wynik tej konfrontacji? Trudno powiedzieć – tego dziś nie wie nikt. Jestem pełna obaw o to, czy w tej sytuacji któraś z tych list zdoła wprowadzić posłów do parlamentu, choć mam jeszcze nadzieję, bo nadal wierzę, że możliwa jest jeszcze Polska fair.
Trwa ładowanie komentarzy...